Rozmiar brzuszka maluszka
20 sierpnia 13
40 
4 +1

Nie mam pokarmu

Chciałam dziś napisać o sytuacjach, które spotykam na oddziale. Opowiedzieć o mamach, które mówią: „Nie mam pokarmu.”, „Moje dziecko się nie najada.”, „Proszę dokarmcie moje dziecko.”.

Na wstępie dodam, że są sytuacje, w których dokarmianie jest konieczne. W szpitalu codziennie maluszki są ważone, a ich waga jest porównywana do urodzeniowej masy ciała. Mówi się, że fizjologicznie dziecko może ubyć na wadze do 10%.  Dzieje się tak, ponieważ maluszek: wydala smółkę, oddaje mocz, kikut pępowiny wysycha. Dlatego lekarze monitorują wagę i alarmują, gdy spadek wynosi mniej więcej 7-8% licząc od urodzeniowej masy ciała. Wtedy zalecają częstsze przystawianie do piersi bądź też dokarmianie mlekiem modyfikowanym.

Wniosek póki lekarz nie wydaje zlecenia o dokarmianiu nie należy tego robić na własną rękę.

billie button photography

billie button photography

Poprosiłam na Facebooku profil Karmienie piersią jest piękne o opublikowanie mojego pytania:
Jak radziłyście sobie w pierwszych dniach gdy w piersiach była siara?

Spotyka się z mamami, które uparcie twierdzą, że nie mają pokarmu. Chcą na własne życzenie dokarmiać maluszka. Jak je przekonać, że pokarm jest i warto przystawiać do piersi. A dokarmiać tylko wtedy kiedy to jest rzeczywiście konieczne. (Wypowiedzi będą wykorzystane na blogu przy wpisie o pierwszych dniach po porodzie, początkach laktacji)

Dlaczego zapytałam o pierwsze dni?
Wtedy w piersiach jest mleko zwane siarą wytwarza się w pierwszych dobach po porodzie. Zawiera liczne przeciwciała, ma działanie przeczyszczające i jest idealna dla malutkiego brzuszka. Fakt jest taki, że jest go MAŁO przez co jest bardzo niedocenianym mlekiem przez mamy. Kobiety w pierwszych dniach nie czują napływającego pokarmu, nie mają napiętych piersi. Wnioskują, że  skoro nie mają takich objawów, to pokarmu nie ma. Niektóre maluszki chcą być non stop przy piersi.

Wyobraźcie sobie…
Jesteście non stop w cieplutkim płynie, słyszycie bicie serca, kołysanie… Nagle pewnego dnia przeciskacie się przez kanał bądź zostajecie wyrwani do zimnego pomieszczenia. Gdzieś z oddali słyszycie głos mamy, a gdy jesteście przy piersi słyszycie jej bicie serca… to działa uspokajająco. Dodatkowo intensywne ssanie pobudza gruczoł  piersiowy do wytwarzania mleka. Pojawia się szybciej mleko.

Wracając do siary, organizm wytwarza jej nie wiele, bo na jedno karmienie przypada od 2 ml do 10 ml.

Zobaczcie jaką wielkość ma brzuszek maluszka w pierwszych dniach:

Rozmiar brzuszka maluszka w

Rozmiar brzuszka maluszka w pierwszych dobach życia z www.babiesfirstlactation.com

Teraz uwierzycie, że dziecku wystarczy niewielka ilość pokarmu w pierwszych dniach po narodzinach?

Teraz przetoczę cytaty z Facebooka, ponieważ doświadczenia mam (zachowana pisownia oryginalna) potwierdzą to, o czym pisałam powyżej:

Justyna Fenczyszyn-Ćmiel: Polożna powiedziała mi że moje dziecko ma żołądek wielkości opuszka palca. Po tej wizualizacji spalam już spokojnie:-) Dziecko ma być przedstawiane często, a o tym ile zje decyduje samo:-)

Małgorzata Urbańska nalezy też wspierać mamy po cięciu cesarskim, bo one często tracą wiarę w swoje karmienie, a i nie uzyskują wsparcia. Też się tego bałam, gdy podczas porodu zapadła ecyzja o cc – że nie będę miała mleka, że synek nie nauczy się ssać nie będąc od razu ze mną etc. Mądry personel powinien i takie obawy rozwiewać – mleko MOŻE pojawić się później (ja „nawał” miałam w 6! dobie po cięciu), dziecko NIE MUSI mieć kłopotów ze ssaniem mimo podania butli w pierszej dobie (synek nie miał, łapał pięknie mimo ze karmiłam po 12 h od porodu) a w niektórych szpitalach (mam nadzieję że coraz więcej ich teraz!) maluszek może być z mamą „skóra do skóry” od razu, nawet podczas szycia po zabiegu! (u nas nie było, czego załuję)… Głowy do góry cesarzowe, i Wy dacie radę karmić maluszki bo, jak piszą koleżanki, pokarm rodzi się w głowie

Maria Block objętość żołądka noworodka,to o ilekojarzę, łyżka stołowa.Siary na prawdę starcza.Ale i szybko trzeba uzupełniać,stąd niektóre maluchy domagają się piersi często.To nie znaczy że się nie najadają na raz, ale że szybko potem znowu są głodne- a co za problem znowu podać pierś na kilka minut…

Skulanka Sylwia Mam, które uparcie twierdzą, że nie mają pokarmu, chyba nie da się przekonać… one po prostu z jakichś powodów nie chcą spróbować – może obawy związane z opinią, że figurę się straci? albo wyrzekanie się pokarmów i alkoholu nie mieści im się w głowie… a może ktoś skrzywdził je jakimiś przekonaniami na temat karmienia, albo swoich piersi… no, chyba musimy postarać się zrozumieć je i się pogodzić z tym, że kobieta ma prawo nie karmić swojego dziecka swoim mlekiem, swoimi piersiami… Trudno mi, co prawda to zrozumieć, ale starając się przekonać takie matki na siłę, raczej jeszcze bardziej je zniechęcimy, niż gdybyśmy postarały się dać im zrozumienie i nie oceniać takiej postawy… Ze względów medycznych miałam 2 planowane CC i żadnych problemów z karmieniem. Myślałam, że to normalne, ale spotkałam się z koleżankami, które nie dawały sobie rady, mimo walki z laktatorem, osłonkami itp… Choć jedna z nich poddała się dopiero po 5 miesiącu. Trzymam kciuki za maluchy tych mam, aby brak karmienia piersią miały zrekompensowane czymś innym;)

Basia Czarnyszka Na początku Mały praktycznie nie odrywał się od piersi miałam wrażenie że jakby mógł to by cały czas jadł. Po powrocie do domu karmienie na żądanie praktycznie co 2-3godziny i też wydawało mi się że pokarmu mam mało. Tymczasem po kilku dniach organizm sam dostosował się do potrzeb dziecka i było go w sam raz a czasami to nawet za dużo Także nie można z góry zakładać że nie ma się pokarmu. Troszkę wytrwałości i wiary w to że damy radę.

Anna Linowiecka pokarm jest zawsze..to trochę tak jak z drzwiami i kluczami…żeby otworzyć drzwi trzeba wsadzić klucz..przystawiając dziecko otwieramy drogę do krainy laktacji

Marlena Wzorek mam dwójkę dzieci, starszy Gabryś (5 lat) i Amanda (7 miesięcy). Obydwoje rodziłam przez cc. I po każdej cesarce miałam pokarm w 3 dobie. Gabrysia krótko karmiłam, coś koło miesiąca. Dlaczego? Byłam wtedy młoda, miałam dużo stresów i w ogóle jakoś nie lubiłam karmić piersią. Płakałam za każdym razem jak go karmiłam. W końcu przestałam karmić a przerzuciłam się na butelkę. Z Amandą jest inaczej. Obiecywałam sobie, że będę ją karmić przynajmniej do 6 miesiąca. A karmię ją aż do teraz i mam zamiar karmić jeszcze długo. Myślę, że nawet do 2 roku. Jeśli oczywiście Amanda będzie jeszcze wtedy chciała jeść z piersi . Przy obydwu wiedziałam, że mam pokarm. I nie upierałam się, że jest inaczej. Po pierwszym porodzie miałam strasznie wygniecione sutki przez położne. Po drugim porodzie już nie. Byłam bardziej doświadczona. Miałam też mały kryzys w trakcie karmienia córeczki. Po jakiś 2 tygodniach po porodzie miałam kryzys laktacyjny. Mała cały czas płakała z głodu. W końcu dałam jej kilka razy w ciągu dnia butelkę. Ale nie odpowiadało mi karmienie jej butelką. Było mi przykro, że nie karmie jej piersią. I wróciłam od razu do karmienia piersią. I tak jest do dzisiaj. Uwielbiam patrzeć jak mała przysysa się do piersi i jak ssie. To jest cudowny widok. W nocy karmię ją na śpiąco. Ona tylko zapłacze, przenoszę ją do siebie i karmię ją na leżąco i przy okazji przysypiam Po 5 minutach przekładam ją do jej łóżeczka. Jak widać każde dziecko jest inne i inaczej do nich podchodzimy. Teraz jestem bardziej świadoma karmienia piersią. I nawet karmię ją w miejscach publicznych, przykrywam się wtedy pieluchą

Magdalena Niewiadomska mnie od 26 tygodnia ciąży sączyła się siara.Nastawienie miałam,że nie ma innej opcji karmienia jak karmienie piersią,po urodzeniu przystawiałam córę do cyca,a ona bez problemu zaczęła ssać Od następnego dnia już zalewałam się mlekiem.Potem przez dwa tygodnie po wyjściu ze szpitala odciągałam mleko do butelki i tak karmiłam bo córa tak bardzo „zmęczyła” moje sutki,ale potem wróciłyśmy do cyca i nie ma już problemu

Melissa cate Photography Lifestyle

Bywają sytuacje, w których kobieta nie ma możliwości karmić piersią. Chociaż bardzo by tego chciała. Wtedy można poszukać innych rozwiązań na budowanie więzi: noszenie w chuście, nauczenie się masażu Shantala, a jakie macie propozycje dla mam niekarmiących?





  1. Witam. W moim przypadku naprawdę nie miałam jakiegokolwiek pokarmu ( sprawdzały 3 położne i lekarz ). Pokarm pojawił mi się dopiero w 3-4 dobie. Po 8 godzinach po porodzie pomimo przystawiania do piersi ( co skończyło się wreszcie poranionymi sutkami ) lekarz zdecydował o podaniu mleka modyfikowanego. W moim przypadku to chyba rodzinne – moja mam też dostała pokarm dopiero w 4 dobie. W 6-7 miałam taki nawał, że wykarmiłabym spokojnie 3 takich brzdąców 🙂 Także nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że pokarm po porodzie jest zawsze tylko jest niedoceniany.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • kasia

      Famii bywają różne sytuacje. Zazwyczaj pokarm jest w piersiach. Poranione brodawki mogą być wynikiem nieprawidłowego przystawiania maluszka bądź odłączania od piersi. Dlatego warto pokazywać położnym jak się karmi. Najważniejsze, że pokarm się pojawił i karmienie piersią było udane 🙂
      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia


      • Dziecko było prawidłowo przystawiane ( położne sprawdzały także to ). Przez to właśnie, że nie miałam pokarmu a mała chciała ssać miałam poranione brodawki. U mnie po prostu cały proces laktacji przesunął się o te 4 dni 🙂 Pierwsze mleko było praktycznie przezroczyste o lekko żółtym zabarwieniu. Może to przez stres, może miałam zbyt duże chęci – nie wiem. żal mi się robiło, że koleżanki z pokoju karmią swoje brzdące a ja no cóż. Najważniejsze, że po powrocie do domu dotarłyśmy się z córką i dałyśmy sobie radę 🙂 Pomógł odpoczynek i herbatka laktacyjna 😉
        Pozdrawiam i pozostałym mamusiom także życzę wytrwałości 🙂


  2. Ja nie chcę karmić piersią.. Mam jakąś wewnętrzną blokadę.. Budzi to we mnie jakiś niesmak.. Nie mam na myśli kobiet które karmią piersią – do nich nic nie mam, uważam, że to ich decyzja.. Moje znajome, które po porodzie nie miały pokarmu i musiały karmić mm zgodnie twierdzą, że przy kolejnym dziecku tylko mm. Coś w tym jest. Pozdrawiam.

    • kasia

      Joanna jeśli chodzi o karmienie piersią, to indywidualna sprawa. Masz wybór możesz nie karmić.
      Czasami jak maluszek się urodzi mamy bardzo chcą karmić piersią choć wcześniej mówiły, że nie będą. Bywa, że czasami bardzo chciały a nie karmią z różnych powodów.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia


  3. Ja od początku bardzo chciałam karmić piersią. Wiedziałam, że będzie ból, płacz mój i dziecka. Córka bardzo źle ssała na początku. Nie używała języka :/ Dokarmialiśmy w szpitalu mm po palcu na zlecenie lekarza, a ja swój pokarm ściągałam i też podawałam po palcu. Malutka nadal nie umiała ssać piersi mimo przystawiania. Doradczyni laktacyjna ze szpitala powiedziała, że prawą piersią nie dam rady karmić, bo mam za krótkiego sutka. Oczywiście podawana dziecku pierś miała być ściśnięta na kanapkę :/ małą w ogóle nie chciała chwytać tak podawanej piersi. W domu próbowałam karmić mała przez kapturki. Jaka była moja radość jak załapała i przez trzy dni jadła przez kapturki. Potem zaczęła się krztusić i pluć, bo mleko za szybko leciało, a dodatkowo kapturek „wgniatał” mi się w pierś, więc dziecko miało ułożone usta jak do smoczka. Było to chyba spowodowane moim bardzo obfitym biustem (70 K). Uparłam się na karmienie swoim mlekiem więc następne tygodnie upłynęły mi na ciągłym ściąganiu mleka laktatorem. W lodówce miałam zapas mleka na cały dzień (około litra). Tak miałam rozbuchaną laktację. Już miałam zrezygnować z karmienia swoim mlekiem, bo fizycznie nie miałam na to czasu. Pojechałam na kontrolę do lekarza i tam położna powiedziała mi, że dam radę wykarmić i jedną i drugą piersią. Była to pierwsza osoba z doświadczeniem, która podniosłą mnie na duchu i pokazała jak porządnie podać pierś (żadna kanapka). Dzięki niej karmię piersią teraz i nie jest to żadna udręka. Matylda je kiedy chce, czasami co godzinę czasami co 3 🙂 Jestem bardzo szczęśliwa, że mi się udało, ale miałam naprawdę duuuużo samo zaparcia.
    Nie wiem po co są doradcy laktacyjni, skoro potrafią powiedzieć tylko, że dziecko źle chwyta, ale nie potrafią pomóc rozwiązać problemu i podtrzymać na duchu.


  4. Moje karmienie piersią miało bardzo trudne początki, chociaż w szpitalu chodziałam w pobrudzonej mlekiem koszuli… Był laktator, nakładki, niezliczona ilość położnych, które chciały pomóc, doradca laktacyjny, kilka książek na temat laktacji (to akurat szkoda, że po porodzie, a nie przed)… Bardzo jestem szczęśliwa, że włożyłam tyle trudu, pieniędzy (które uważam za najlepiej wydane w życiu), żeby się udało. Dziś mamy 5 miesięcy karmienia i jedzenia :-))) To była długa historia, kiedyś ją opiszę, ze szczęśliwym zakończeniem. Bo każdy kolejny dzień na mleku mamy jest wygraną, jest krokiem w kierunku zdrowego życia. A zdrowie jest bezcenne, więc jest o co walczyć.
    Tym, które nie są przekonane… Dajcie się przekonać: szybciej wrócicie do swojej sylwetki, a poza tym jest to przyjemne i wygodne, i mega oszczędne w pieniążkach i w wysiłku (nie znosiłam tego mycia i wyparzania), a w przyszłości na lekarzach i lekach. Jeśli karmienie nie jest przyjemne i wygodne, to trzeba szukać fachowej pomocy u doradcy laktacyjengo lub w książce, bo coś robicie źle…
    Polecam szczególnie książkę Magdaleny Nehring-Gugulskiej „Warto karmić piersią” do przeczytania przed porodem…
    Matka karmiąca

    • kasia

      Anna Komentarz Ani powinny przeczytać osoby, które są sceptyczne do karmienia piersią
      Gratuluję wytrwałości i determinacji. 🙂

      Książkę, którą polecasz potwierdzam warto przeczytać.

      Pozdrawiam,
      Położna Kasia


    • „Tym, które nie są przekonane… Dajcie się przekonać: szybciej wrócicie do swojej sylwetki, a poza tym jest to przyjemne i wygodne, i mega oszczędne w pieniążkach i w wysiłku (nie znosiłam tego mycia i wyparzania), a w przyszłości na lekarzach i lekach.”

      Przykro mi, że cały czas lansuje się przekonania, że dzieci karmione mm chorują częściej.
      Tak samo tyczy się to powrotu do poprzedniej wagi..


      • To nie jest lansowanie. Te moje kolezanki, które karmiły piersia bez problemu wróciły do swoich rozmiarów. Te które nie niestety maja kłopot… To samo mogę powiedzieć o chorobach. Alez Joanno czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak unikatowy skład ma mleko kobiece? Zadna mieszanka temu nie dorówna. A nawet fakt, ze maluch pierś musi ssać i to nie jest łatwe, jest zastanawiajacy, bo tym samym reguluje dawkowanie pokarmu, chroni siebie przed przejedzeniem…
        Zreszta, czy twój męzczyzna wolałby twe piersi czy smoczki butelkowe? ))) Ale bez wsparcia bliskich osób, nawet wspomnianego mezczyzny moze to byc nie do udwignięcia, więc rozumiem…
        przepraszam za momentami brak polskich znaków, coś dzieje się z moim komputerem


        • Moje dziecko od samego początku już w szpitalu było na mm a ja do swojej figury z przed ciąży wróciłam już po 2 miesiącach. Mieszczę się we wszystkie jeansy. Więc nie tylko sposób karmienia ale może i przemiana materii coś do tego ma.


        • Ja też jestem za karmieniem piersią, ze względów ekonomicznych 😉 i że po prostu jest to dla mnie piękne mimo że przeszłam przez wszystkie fazy laktacji. Jednak nie dłużej niż do 8 m.ż. Dziecko od tego momentu robi się strasznie kumate i nie wyobrażam sobie rocznego brzdąca przy piersi! Sama mam 15 miesięcznego synka i było by to dla mnie niesmaczne żeby wisiał na cycku. Już nie powiem o podchodzeniu i zadzieraniu bluzki!!! Nie wiem jak to jest z powrotem do wagi przy mm ale jeżeli chodzi o chorowanie to się zupełnie nie zgadzam z tym że na piersi dzieci mniej chorują. Na pewno mleko matki jest najlepsze ale z tą ochroną różnie bywa i myślę że w baaaardzo dużym procencie mają wpływ czynniki osobnicze, genetyczne. Za dużo jest historii o tym że się karmiło piersią długo a dziecko choruje na potęge.


  5. Urodziłam dwie córeczki przez cc. Starsza ma 2,5 roku, młodsza 3 miesiące. Przy obu miałam (i czasem nadal miewam) problemy z karmieniem. Starszą córkę karmiłam przez 13 miesięcy, choć przez jakieś 2 ostatnie już bardziej z przyzwyczajenia niż z jej potrzeby. Nie umiała zasnąć bez piersi w buzi i na koniec było to już niewiarygodnie męczące dla nas obydwu (mała budziła się nieraz przez całą noc co kilkanaście, kilkadziesiąt minut, bo pierś wypadała jej z buzi, płakała co chwilę a ja razem z nią). Odstawienie jej było korzyścią dla nas obydwu, bo przestałyśmy się męczyć w nocy i w końcu (po paru dniach buntu) obie zaczęłyśmy przesypiać całe noce:) Młodsza córeczka nie zasypia z piersią w buzi, jak się naje, albo sama zasypia albo chwilę ją trzeba pokołysać w jej ulubionym leżaczku i śpi. Problem jest za to z ilością pokarmu. Choć na ogół jest go wystarczająco dużo, bywają dni, kiedy piersi są całkiem puste (napływa tylko trochę, kiedy mała zaczyna ssać) i muszę ją przystawiać co kilkadziesiąt minut. Maleńka nie śpi zazwyczaj w te dni prawie wcale i wtedy zdarzają się chwile zwątpienia. Czy takie karmienie ma sens, czy nie lepiej byłoby dla nas obu jakbym ją dokarmiała. No cóż, nie poddaję się i będę walczyć z kryzysami nadal. A jeśli będzie bardzo źle? Zadecydujemy wspólnie z lekarzem pediatrą jakie wyjście będzie najlepsze. Choć mimo moich chęci i zdeterminowania… wiem, że prawdziwą ulgę poczuję dopiero, kiedy córeczka będzie już na tyle duża, że będzie można ją całkiem odstawić, a ona będzie jadła normalne posiłki i będę mięc pewność, że nie czuje głodu.

    • kasia

      ada88 są skoki rozwojowe u maluszka, wtedy zwiększa się zapotrzebowanie na pokarm. Stąd częstsze zgłaszanie się do piersi. Jak pokarm się ustabilizuje na potrzeby dziecka, wtedy znów wróci rytm karmień.

      Być może warto skonsultować się z doradcą laktacyjnym? Porozmawia, zobaczy jak przebiega karmienie i podpowie, co można jeszcze zrobić.

      Pozdrawiam,
      Położna Kasia


  6. Witam mamuśki! Naczytałam się wiele o korzyściach z karmienia piersią, dlatego od razu po porodzie chciałam aby przystawiono mi synka do piersi. Cieszyłam się jak chętnie ssie. W pierwszej dobie już miałam nawał i poranione brodawki -krew lała się strumieniem, ból okropny, na brodawkach miałąm czarne skarupy. Największe problemy z piersiami trwały 2 tyg (po tym czasie zaczęło się stabilizować) -robiłam okłady chłodzące z kapusty i żelków, odciągałam trochę pokarmu aby mały mógł chwycić brodawkę. Karmienie było koszmarem – na samą myśl o tym byłam cała mokra i spięta, karmiłam z zaciśniętymi zębami. Dodatkowymi problemami była kolka oraz moje problemy zdrowotne z kręgosłupem i no z kroczem…Te pierwsze dwa tygodnie po porodzie wspominam strasznie.Jednak przetrwaliśmy to wszystko bez butli. Teraz synek ma 4,5 mc i podejrzenie alergii na białko. Moja trzytygodniowa rygorystyczna dieta nie daje rezultatów -mały robi krwawe stolce- zalecenie przejście na bebilon pepti.Powoli przyzwyczajam go więc do butli, nadal jednak ssie pierś -cudowy widok – mały tak się cieszy jak mu podaję a wręcz śpiewa do niej Odę..:) Żal mi teraz że nie mogę karmić:( Kiedyś jak czytałam że karmienie piersią to cudowna sprawa sądziłam że to bzdura, teraz uważam to to coś wspaniałego! Zachęcam zatem do karmienią piersią. Pozdrawiam

    • kasia

      ala Dokładnie, pierwsze tygodnie karmienia piersią mogą nie być różowe, ale z czasem się to zmienia. Czasami na mlecznej drodze stają przeszkody nie do ominięcia.
      Dziękuję Ci za komentarz. Być może nie jednej mamie pomoże w przezwyciężeniu trudnego początku.

      Pozdrawiam,
      Położna Kasia


  7. Mleko zdecydowanie tworzy się w głowie. Ja miałam ciężki początek, bo chociaż miałam potwornie nabrzmiałe piersi i wszystkie objawy nawału, mój syn się nie najadał. Albo najadał się, ale bardzo chciał być cały czas przy piersi, co wszyscy wokoło krytykowali – zwłaszcza babcie („nauczysz go byc cały czas na rękach”, „nie masz pokarmu, dlatego cały czas ssie”, „on jest głodny, masz puste piersi”). No i dokarmiałam, bo psychicznie nie wytrzymywałam presji. Na początku butelka miała byc dodatkiem do piersi, potem nagle to pierś miała zostać dodatkiem do butelki. Wtedy się zbuntowałam i postanowiłam, że choćbym miała mieć syna cały dzień bez przerwy na piersi to uruchomię swoje karmienie. Dziś karmię tylko piersią, chociaż syn dostaje butlę kiedy zostawiamy go u mojej mamy, ponieważ moje piersi nie reagują na laktator, więc nie odciągam mleka. Mam tyle ile potrzebuje syn, ni grama więcej. Karmimy się często, czasem co pół godziny, godzinę, trzy. a czasami co sześć, wszystko w zależności od syna.

    • kasia

      Żelikowska cieszę się, że napisałaś ten komentarz. Ważne jest w karmieniu wsparcie najbliższych. Jeśli namawiają na dokarmianie maluszka bywa, że mamy ulegają. Gratuluję Ci przestawienia się na karmienie piersią.
      Pozdrawiam,
      Położna Kasia


  8. Będąc w ciąży mówiłam „nie chcę cc bo po cc nie ma się pokarmu” lub „moja mama miała mało pokarmu i boję się że ja też będę mieć mało”, a potem koleżanka podsunęła mi książę „Warto karmić piersią”. Przed porodem przeczytałam ją w sumie 3 razy, po porodzie jeszcze raz i wiele razy wracałam do niej. Przed porodem nie widziałam innego wyjścia. Nastawilam się na karmienie piersią i koniec. Przy porodzie wystąpiły komplikacje i zrobiono cc, po 18 minutach, leżąc juz na pooperacyjnej dostałam córkę do piersi, położna pomogła mi przystawić, nie było żadnego problemu. Urodziłam małego ssaka:)
    Problem pojawił się później, gdy córka cały czas płakała jak ja odstawiałam od piersi. Nie rozumiałam wtedy ze potrzebuje mojej bliskości. W nocy poszłam do bloku noworodków zapytać się co mam robić, myślałam że może ma kolke, potrzebowalam porady, a co usłyszałam? Proszę dziecko zostawić i wrócić za 15 minut, podamy modyfikowane. W myśl z książki że podanie butelki to pierwszy krok do ostawienia piersi, nie zgodziłam się. Wróciłam do pokoju i karmiłam dalej, przyszła inna położna i powiedziała abym wzięła córkę do siebie do łóżka. I to podziałało od razu, i ja i ona spałyśmy 3 następne godziny.
    Jak córka miała 2 tygodnie poszliśmy na pierwszą wizytę do pediatry. Akurat mała ciągle płakała, znowu nie wiedziałam o co chodzi, myślałam że zaczyna się kolka. Pediatra stwierdziła ze córka jest głodna, kazała pokazać jak przystawiam do piersi, a później ścisnęła moje brodawki, poleciało z nich trochę mleka i usłyszałam „to nie są piersi matki karmiącej, ma pani za mało mleka, szybko do apteki po mm”. Od lekarza wyszłam ze łzami w oczach, bardzo chciałam córkę wykarmić… Ale poszłam do apteki i kupiłam mm, ale w domu stwierdziłam NIE! Usiadłam w fotelu z córką, wdech wydech i relaks, przystawiłam do piersi i pół godziny później mała spała z pełnym brzuszkiem. Puszka mm stoi nie otwarta a my karmimy się już 6 pełnych miesięcy i właśnie zaczynamy przygodę z BLW.
    Trzeba wierzyć w siebie, że jest się najlepszą matką dla swojego dziecka i najlepsze co można swojemu dziecku dać to karmienie piersią 🙂

    • kasia

      Aniu Gratuluję wytrwałości 🙂 Maluszki szczególnie w pierwszych dobach bardzo potrzebują bliskości mamy.
      Jeśli: „pieluszka była dopiero zmieniona, było karmienie i jest ciepło” to dziecko najzwyczajniej w świecie chce się po przytulać.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia


      • Aż mi się łza zakręciła po przeczytaniu tego komentarza. Dziś też w chwili zwątpienia wysłałam męża po mm.
        Mały cały dzień wisiał na piersi i słabo spał. Zaczęłam się znastanawiać czy się najada. I jeszcze te komentarze, że „pewnie mam za mało mleka” 🙁 Podłączyłam się pod laktator a tam zaledwie kilka mililitrów, mały płacze i złości się przy cycy, ja załamana 🙁 ale zanim mąż wrócił z apteki zrobiłam kilka głębokich wdechów, jeszcze raz przystawiłam synka i za chwilę trzymałam go śpiącego z brodą umorusaną w mleku 😉


  9. Witam.
    Moje początki także były krwawe. W pierwszą noc po porodzie synek nie wypuszczał piersi nawet na minutkę – żeby odpocząć wkładałam mu mały palec w kącik ust by wyjąć sutek z jego buźki. Chwilową ulgę odczuwałam po użyciu kremu do brodawek – nie pamiętam nazwy, dostałam jego próbkę w szpitalu razem z tzw. niebieskim pudełkiem. Przez pierwsze dni, gdy synek ssał pierś, ja zaciskałam zęby, wciągałam brzuch, wstrzymywałam oddech i nierzadko łzy napływały mi do oczu lecz powtarzałam sobie w myślach, że skurcze porodowe były gorsze a je przetrwałam… W czwartej dobie miałam nawał mleczny – pomogły bolesne masaże, wyciskanie pokarmu, okłady ze schłodzonych, wymiętych liści kapusty oraz laktator. Idąc do łazienki przytrzymywałam piersi rękoma bo ciążyły mi niemiłosiernie. Mleko ustabilizowało się po dwóch dobach. Synek okazał się być wielkim obżarciuszkiem – wyssał mi nawet pigment z otoczki sutków i mam białe plamy w kształcie jego ust (co wygląda z resztą bardzo zabawnie 😀 ). Synek przybierał na wadze pól kilograma w ciągu tygodnia – w siódmym tygodniu życia chwalił się drugą brodą 😉 . W między czasie ja przeszłam jelitówko-żołądkówkę i znowu była męczarnia z pokarmem gdyż chyba przemęczenie i odwodnienie organizmu spowodowało brak pokarmu. By pobudzić laktację dostawiałam synka często do piersi i odstawiałam czując szpilki przeszywające piersi od sutków po pachy. Ale się nie poddałam. Teraz synek skończył piąty miesiąc i jest przeszczęśliwy gdy dostaje pierś – okazuje to bardzo wyraźnie. Ze szczęścia często przygryza mnie swymi dwoma białymi ząbkami, które wyszły mu niedawno. Czasami wtedy piszczę z bólu a on się śmieje – bo nie rozumie, że mamusię boli. Sutki mam od tej „zabawy” czerwone i obolałe.
    Podczas mojej „przygody” z laktacją odkryłam, że zanim synek zrobi się głodny mi napływa pokarm do piersi i zaczyna sam wypływać a po chwili malec domaga się jeść. Jest to niesamowite. Tak jakby piersi „rozumiały” ile synek zjadł ostatnio i kiedy powinien znowu zjeść. Gdy czuję to „ciśnienie” pokarmu i „swędzenie” sutków , po dostawieniu malca odczuwam wielką ulgę i wciąż nie mogę się nadziwić jak mocna więź łączy mnie z tym małym brzdącem. Uczucia, które mnie ogarnia gdy go karmię nie jestem w stanie opisać – to czysta miłość. Czasami żałuję, że czas upływa i kiedyś będę musiała przestać karmić piersią. Współczuje mężczyznom, że nigdy nie będzie im dane tego przeżyć. A przede wszystkim szkoda mi tych dzieci, które nie mogą przytulić się do piersi matki…


  10. Ja mam inny problem ,bardzo pragnelam karmic…i karmie…ale teraz juz dokarmiam mala ( 4 miesiace) mam coraz mniej mleka, nie wiem czemu . Ostatnio dwa tygodnie temu bralam antybiotyk i przez ten czas musialam sciagac mleko i wylewac, a mala musialam karmic formula.Komplikacje zaczely sie duzo wczesniej mala nie chciala ssac , plakala , wykrecala sie i konczylo sie na tym , ze musialam sciagac mleko, wtedy sciagalam nawet do 90 ml . W tej chwili gdy mala ma 4 miesiace dwa tygodnie temu sciagalam 30-60 ml…w tej chwili mala zupelnie nie chce ssac, tylko sciagam mleko, a tak bardzo chcialabym karmic chociaz do 6 miesiaca, moze ktos poradzi co robic. Polozna ( nawet dwie rozne) widziala jak przystawialam mala i jak ssala wszystko bylo prawidlowo. Pomozcie , bo chcialabym jeszcze pokarmic piersia, co robic?
    Joanna


    • Roybudzenie laktacji ponownie jest mozliwe, nawet w gorszym niz twoj przypadek. Wierz, ze sie uda i idz po fachowa pomoc. 30 60 ml to duzo to jakies 50% zapotrzebowania. Powodzenia


  11. U nas na początku było różnie-cc w znieczuleniu ogólnym :-(, mój strach, że zabrali mi dziecko i nie mogę go zobaczyć, przystawić do piersi… Ciągle się upominałam o to, żeby mi dzieciaczka przynieśli. i podziałało, ale dopiero po 6h od porodu, Na szczęście w szpitalu, w którym rodziłam dokarmianie mm jest ostatecznością więc maluszek nie dostał żadnej sztucznizny. Jednak kiedy mi go przynieśli – nadal nie chciał jeść, nawet nie próbował, mimo ciągłego przystawiania. Położna z nocnego dyżuru (święta kobieta) uspokajała mnie, że przecież maleństwo ma na razie zapasy od mamy i nie musi od razu jeść. Dopiero po dwóch dniach zaczął naprawdę ssać. i to było piękne, mimo że na początku bolesne – czułąm jakby mi ktoś wbijał igły aż po same pachy… ale wszystko minęło i cieszyliśmy się sobą, bliskościa… Po powrocie do domu tylko raz miałam zastój, ale i z tym sobie poradziliśmy. Nasze maleństwo od początku było szczuplutkie, nie płakał z głodu więc to nie była wina słabego karmienia – taka jego uroda, ale jak go prababcia zobaczyła to się dopiero zaczęły nasze problemy. „Bo on jest głodny, bo ja nie mam pokarmy, bo mam słaby pokarm, bo powinnam go dokarmiać, dawać do picia wodę z cukrem, albo przynajmniej z glukozą…” Tak się tego wszystkiego nasłuchałam, na denerwowałam… że zaczęłam się naprawdę zastanawiać, czy może ja naprawdę głodzę swoje dziecko? Babcia dzwoniła codziennie i mówiła swoje”chudy pokarm, chudy pokarm…” Teraz każdy jego płacz odbierałam jako głód, już nawet w chwili kryzysu kupiliśmy mm,ale stoi nie otwierane:-). No ale nerwy swoje zrobiły-piersi zrobiły sie miękkie i mały cały czs wisiał na cycu, bo naprawdę z tego stresu miałam mniej pokarmu. Pomogła położna. Dobitnie wytłumaczyła, że nie ma czegoś takiego jak „chudy pokarm”, na następną wizytę w domu, kazała zaprosić babcię, to jej też wytłumaczy:-). Babcia nie chciała przyjść :-D. Teraz Młody ma już 7miesięcy i nadal karmię, mimo że babcia nadal wie swoje. ale teraz to ja już wiem, że nikt nie jest dla mojego dziecka lepszy niż mama. Niech sobie mówią – moje maleństwo dostaje najlepsze co natura stworzyła. Pozdrawiam wszystkie Mamy. Nie dajcie się zwariować:-)


  12. To i ja podzielę się historią, bo jakoś ciągle we mnie to siedzi… Od zawsze chciałam karmić piersią i nie wyobrażałasm sobie inaczej. I zdarzyło się tak, że przypadkiem trafiłam na warsztaty z doradcą laktacyjnym (wcześniej nie miałam w ogóle pojęcia, że ktoś taki istnieje:P). Dzęki wiedzy, jaką na tych warsztatch zdobyłam, pokonałam wiele pzeszkód na naszej mlecznej drodze. Teraz radze wszystkim prszyszłym mamom, by jak najwięcej dowiedziały sie o karmienu jeszcze przed porodem.
    Miałam cc i choć z nami było wszystko w porządku, syncio nie został na mnie położony, ba! ja go nawet nie zobaczyłam! bo przecież ważenie ważniejsze:( gdy przywieźli mi go na salę już po wszystkim, zobaczyłam, że przy nim stoi butelka z mlekiem. Miałam łzy w oczach, bo nikt mnie nawet o zdanie nie zapytał! poprosiłam położną, by mi go przystawiła (wiedziałam, jakie to ważne!), lecz dla niej problemem było to, że mam kroplówkę )mnie to nic,a nic nie przeszkadzało)… Synka dostałam ponad dobę po porodzie pod opiekę z ogólnymi wskazowkami, jak karmić, choć pani nawet nie spojrzała, czy dobrze to robię:( wydawało mi się, że nie mam pokarmu, ale bardzo chciałam karmić! Przystawiałam więc synka jak tylko się budził, a on po chwili jedzenia zasypiał. Tym naszym przysatwianiem wywowolaliśmy laktację, syncio się najadał i od tamtej pory (już ponad 7 miesięcy) się cycuszkuje:) Po drodze poranione brodawki, krew i łzy, ból potworny i nawał pokarmu. Ale mąż trzymał mnie za rękę, ja ściskałam z całej siły, czułam wsparcie i wiedziałam, że CHCĘ, że to dla nas ważne, że daję maleństwu to, co najlepsze, WIERZYŁAM po prostu! I udało się! Często jednak myślę sobie, co by było, gdybym nie wiedziała tego, co wiedziałam wtedy, w szpitalu i zaraz po wyjściu. Wiele kobiet by się poddało. Wiem to, bo już na porodówce widziałam jak to wygląda… Potrzeba nam, mamom wsparcia.

    • kasia

      Kingo Ważne zdanie, które napisałaś Teraz radze wszystkim prszyszłym mamom, by jak najwięcej dowiedziały sie o karmienu jeszcze przed porodem. Jestem tego samego zdania. Dlatego na zajęciach w mojej szkole rodzenia rodzice dowiadują się wszystkiego o karmieniu piersią, tego jak prawidłowo przystawić maluszka, jakie trudności mogą napotkać i jak je przezwyciężyć.

      Kingo Gratuluję wytrwałości, wiary i determinacji! Brawa dla męża za okazane wsparcie.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia


  13. Witam.
    nasza historia jest krótka 😉 córka od samego początku nie chciała butelki ani smoczka teraz ma 3 miesiące i nadal nie mogę jej namówić na butelkę moje wrażenie jest takie „to jest moje i mi się należy” cieszę się że wytrwałam w tym trudnym okresie bo i taki był u nas, ale mała nie dała się wkręcić w butelki i jestem prze szczęśliwa,że mogę nadal tulić ją w ramionach i patrzeć jak słodko zasypia przy piersi z każdym dniem i przystawieniem do piersi kocham ją jeszcze bardziej 😉


  14. I oto jest post na wagę złota 🙂
    Jestem mamą małego Ssaka od maja 🙂
    Początki mieliśmy bardzo trudne… Poród wywoływany, dość ciężki przebieg, pod tlenem, z zzo, na jednym boku (tylko w jednej pozycji tętno maluszka było stabilne)… Jestem z siebie mega dumna, że się nie poddałam i mimo wymęczenia urodziłam naturalnie. Jestem też wdzięczna personelowi, że uszanowali naszą wolę, bardzo nas pilnowali a cc traktowali jako wyjście awaryjne…
    Byłam też mocno nastawiona na karmienie piersią… Przez znieczulenie miałam nieco odrętwiałe nogi ale pielęgniarki podawały mi maluszka i czuwały nad przebiegiem naszych wspólnych początków. Maluch jednak niemal nie schodził z piersi… Chciał ssać non stop.. Tylko cyc i cyc. Spał chwilkę i znów się domagał… Nie powiem- byłam nawet zadowolona bo rozczulało mnie to, że takie maleństwo tak bardzo mnie potrzebuje 🙂 Jednak żebym odpoczęła jedna pielęgniarka zapytała czy zgadzam się na dokarmienie… Zgodziłam się. Jednak po 10 minutach znów miałam go przy persi bo…nie chciał butli 🙂
    Usłyszałam, że ma bardzo silny odruch ssania – bo to nie głód. On po prostu chce się tulić i mnie czuć i słyszeć…
    W domu było to samo… I pojawiły się problemy bo mały wyssał mi z kanalików krew 🙁 Brodawki były całe, ssał pięknie. Tylko za dużo i za mocno… Karmienie to był ból nie do zniesienia… Dobrze, że była u mnie mama bo sama bym się poddała… Mały budził się a ja błagałam mamę, żeby go jeszcze ponosiła bo piersi jeszcze nie odpoczęły… Przystawiałam Bąbelka a sama z bólu łkałam w poduszkę albo w ramię męża…Miałam chwile zwątpienia…Gdyby nie mama być może bym się poddała… Byłam w takim stanie, że kazałam mamie przysiąc, że w przyszłości karmienie nie będzie bolało! że jeśli tak będzie to ja zagryzę zęby i to zniosę. Bo ja nie wierzyłam, że karmienie może być bezbolesne, nie mieściło mi się to w głowie… Mi kojarzyło się z bólem i płaczem. Kupiliśmy lanolinę na brodawki i różne nakładki. Po karmieniu chłodziłam i smarowałam brodawki. Przed karmieniem robiłam ciepły okład i zmywałam i suszyłam brodawki (pod nakładki)… Możecie sobie wyobrazić ile to zajmowało czasu skoro mały jadł najdalej co dwie godziny… (próbowałam w międzyczasie dać smoka ale był za mały i zaczynał mi przez to źle ssać pierś więc odstawiłam)… I udało się. Zniosłam. Przeżyłam. Wytrzymałam. Nie poddałam się. Przeżyłam potem dwa zapalenia piersi – ale lekkie…albo ten ból był dla mnie niczym w porównaniu z początkiem karmienia 🙂 Karmię! Synek ma ponad 4 miesiące. Rośnie i jest tylko na cycu. Je dalej kiedy chce.:) Mleka mamy w sam raz. Zero problemów. ALe sama nie dałabym rady. Dziewczyny – potrzebujecie wsparcia… Nie poddawajcie się… Otoczcie się dobrymi ludźmi, którzy Was wesprą, przytulą, powiedzą, że jesteście silne, dadzą się wypłakać…
    Karmienie piersią to najcudowniejsze uczucie pod słońcem, to najlepsze co możemy dać naszym pociechom w pierwszych miesiącach życia… To zdrowie, bliskość, więź… Cycuś to dla mojego Ssaczka lek na całe zło… Co by się nie działo to cycuś działa cuda… I te cudowne oczka wpatrzone we mnie gdy karmię…. Polecam i trzymam kciuki za wspólne sukcesy!

    • kasia

      dziękuję za ciepłe słowa i opowiedzenie swojej historii 🙂 Gratuluję wytrwałości i sukcesu w karmieniu piersią.
      Pozdrawiam,
      Położna Kasia


  15. Ja przed urodzeniem dziecka uważałam karmienie piersią za obrzydliwe. Ale gdy na świat przyszedł Pulpet, wydało mi się to naturalne i stwierdziłam, że to jedyna dobra rzecz, najlepsza i że bardzo chcę dać to mojemu synowi. Na początku niewiele tego leciało, ale przystawiałam go co chwilę i w końcu wszystko poszło tak jak trzeba. Z dzieckiem się jakoś tak zgraliśmy, że nam to karmienie idealnie wychodzi – ani on nie ma problemów, ani ja. Są pewnie przypadki, gdy faktycznie laktacja jest zaburzona, ale uważam, że większość siedzi w głowie i jeśli ktoś chce karmić to będzie, a jeśli nie chce to znajdzie tysiąc wymówek.

    Na początku planowałam karmic tylko 2 miesiące, teraz minęły już 3 i… nie chcę przestawać!


  16. Od początku chciałam karmić piersią niestety poród zakończył się cc. Po porodzie okazało się że nie mam pokarmu. Mała była dokarmiana w szpitalu a przy wypisie dostałam wytyczne od położnej : kupić mleko i karmić dopóki nie pojawi się pokarm. Pojawił się dopiero 8dni po cc i było go bardzo mało. Teraz Mała ssie bardzo ładnie wysysa całe mleko i nadal domaga się butli 🙁 Mimo to przystawiam ją na żądanie i półtorej godziny po karmieniu odciągam pokarm i czekam cierpliwie na taki dzień że mojej córci starczy tylko moje mleko.

    • kasia

      Kasiu warto, żebyś stymulowała laktację, co 3 godziny. Stosując taką metodę odciągania pokarmu: z jednej piersi 7 minut z drugiej 7 minut, wracasz do pierwszej piersi 5 minut, potem druga 5 minut, wracasz do pierwszej 3 minuty, druga 3 minuty.
      Jak pokarmu będzie więcej mniej odciągaj, rzadziej, aż uznasz, że już nie potrzeba.
      Możesz też spotkać się do Certyfikowanym Doradcom Laktacyjnym, który porozmawia, zobaczy akt karmienia i zaleci odpowiednie dla Ciebie postępowanie. Taką listę specjalistów znajdziesz tutaj.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Położna Kasia


  17. No cóż. Ja miałam cc, pokarmu mało ale karmiłam… po torochu co kwadrans… Ale przyszła do mnie położna i stwierdziła, że pokarmu nie mam i mam dać dziecku mleko sztuczne a najlepiej wode z glukozą bo dziecko odwodnione! Masakra totalna… więc laktacja się nie rozkręciła… Mam pretensje do położnej straszne… miała non stop uwagi. jedną z nich było, że mam w domu za duzy porządek jak na kogos po porodzie. Jednym słowem tragedia… ja chaiałam dobrze ale wiadomo, że stan emocjonalny po porodzie nie jest najlepszy. Dzis bym jej niezle pojechała 😛


  18. Ja też miałam cc z powodu ułożenia pośladkowego- to mój pierwszy poród lekarz nie chciał ryzykować. Nie miałam wcale pokarmu w drugiej dobie coś ruszyło niedużo ale chociaż coś leciało bardzo bardzo niedużo mała ciągle płakała była głodna i nie chciała ssać pustych piersi bez przerwy je wypluwała nie umiała zassać a jak już je zassała było w nich mało mleka to puszczałą i bardzo płakała. Dawałam jej butelke ok 5 ml i znów pierś bo dosawała szału na głodniaka. Tak robiłąm w szpitalu. W domu przystawiam ją do piersi mleka jest więcej ale ona już posmakowała butelki i przy piersi ciagle płacze bo ciężko się ssie więc jej zaczełąm odciągać i podawać w butelce ale to żadne rozwiązanie. Jak mam ją zachęcić żeby jadła z moich piersi teraz mleka mam w miarę mała ma 5 dni. Laktatorem odciągam ok 20 ml z jednej piersi małej starcza to na ok 2- 2,5 godz a póżniej w piersiach nie ma nic więc się złości i na pół godz zasypia co robić proszę o rade. Bardzo chce karmić piersią bo wiem że to jest najlepsza metoda


  19. Witam
    Ja w kilku słowach chciałam napisać o karmieniu piersią i tych wszystkich pomocnych ciociach, babciach i koleżankach, które twierdza że mleko za chude, że już nie leci, że jest za mało albo że nie ma w ogóle. Ja będąc w ciąży wiedziałam, że będę karmić piersią i tu z naciskiem na wiedziałam a nie chciałam. Może miałam szczeście ale moim zdaniem wszystko jest w głowie, jeśli kobieta twierdzi „chciałabym karmić piersią ale nie wiem czy będę miała pokarm itd” to szansa na niepowodzenie może być duża, jak nastawisz się będę karmić i koniec to w głowie nie istnieje inna opcja. Do wyprawki nie kupowałam butelek, sterylizatorów itd, wiedziałam, że nie będzie mi to potrzebne, bo będę karmić naturalnie, a od rodziny ciągle słyszałam „tak tak będziesz jak będziesz miała pokarm a tego nie możesz być pewna” Zyczę więc wszystkim przyszłym mamom powodzenia i karmcie a nie chcijcie karmić. ps. z nawałem poradziłam sobie tak że mniej piłam i jak narazie jeszcze ani razu nie miałam kamieni czy jak to się mówi…


  20. Witam, nie miałam pokarmu na początku (albo bardzo malutko) Mała płakała przez kilkanaście godzin prawie bez przerwy i już nawet obrażała się na pierś i nie chciała próbować ssania. Po podaniu 10 ml mleka ze strzykawki natychmiast zasneła zmęczona bidula na 6 godzin. Ja natomiast po 1 dobie nieustannego przystawiania na kilka sposobów (co nic nie dawało) miałam poranione sutki na kolejne tygodnie i walczyłam z gojeniem (Mała bardzo silnie ssała). Karmiłam ją przez 4 miesiące ale szybko chudłam (przytyłam w ciązy 20 kg, które zrzuciłam w 4 miesiące) i żyłam w bardzo dużym zmęczeniu i stresie – pokarmu było coraz mniej i mniej. Lekarz zapytany o poradę powiedział żeby się nie dać zwariować i nie przejmować. Dokarmiałam więc Małą mm aż moja laktacja całkiem zanikła. Dziś Mała ma 6 miesięcy i … niestety ma SKAZĘ BIAŁKOWĄ 🙁 karmię ją mm ha. Żałuję, że nie walczyłam bardziej o laktację nie zadbałam o siebie odpowiednio.
    Życzę wszystkim Mamom udanych początków laktacji i jak najdłuższego karmienia.


  21. Pierwszy miesiąc po urodzeniu dziecka to był koszmar. Dziecko pół dnia płakało. Około godziny 12 brakowało mi pokarmu i płącz był do 16-18. później mały zasypiał głodny. W piersiach nic nie miałam. Pewnie ze stresu. Po miesiącu maluszek ważył 50gram więcej niż w dniu urodzenia. Byłam przerażona.. Lekarka powiedziała, że mam częściej przystawiać dziecko do piersi. Ale mały płąkał już na sam ich widok. Nie brałam pod uwagę wcześniej, że mogłabym nie karmić piersią. Ale na własną rękę wprowadziłam butelkę. Ja byłam spokojniejsza, dziecko najedzone. Przestałam mieć po krótkim czasie problem z pokarmem. Gdybym wtedy była wytrwała mogłabym wrócić w 100% do karmienia piersią. Teraz po pół roku moje mleko pije maluszek tylko nocą. W ciągu dnia tylko jak jest bardzo zmęczony…


  22. Ja miałam problem po czwartym miesiącu, albo ten pokarm zaczął zanikać, albo dziecko się nie najadało.. Stosowałam beta-gluken w femaltikerze i było o wieeeele lepiej.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Umów się

Popularne tematy

Witajcie! Nie mam pokarmu O masażu Shantala dla niemowląt Ćwiczenia w ciąży Relacja z konferencji Narodzin bez przemocy Karmienie piersią – szacunkiem do natury Szkolenie – Aktywne 9 miesięcy VI Kongres w Poznaniu I Konferencja Bliskości

Zapraszam:

W Warszawie:

Tagi